Popisy kulinarne Julii Przyłębskiej

Julia Przyłębska to kobieta wielu talentów. Zaradna, piękna, mądra i sprawiedliwa. Jak w przypadku wszystkich nadzwyczajnych jednostek również Julia Przyłębska spotyka z bezpodstawną krytyką. Jej błyskawiczna kariera w Trybunale Konstytucyjnym wzbudza wśród zawistnych kolegów po fachu wiele negatywnych emocji, a sędzina Przyłębska zmuszona jest poświęcać swój cenny czas na odpieranie nieuzasadnionych ataków. Złośliwi lubią wytykać jej fakt, że egzamin sędziowski obroniła jedynie z wynikiem dostatecznym, ale podobno ⅓ komisji była niedosłysząca. Prawnicze kompetencje Julii Przyłębskiej podważane są można by rzec permanentnie. W 2001 roku jej wniosek o powołanie na sędziego Sądu Okręgowego w Poznaniu został odrzucony. Powodem miały być nieprawidłowości w orzekaniu, liczne absencje oraz teoretycznie zbyt duża liczba uchylonych wyroków. Nie wiadomo, czy osoby wydające taką opinie posiadały wiedzę, że mąż Julii Przyłębskiej mieszkał w ówcześnie głównie za granicą. Sędzina musiała zatem dzielić swój czas na wykonywanie obowiązków zawodowych i powinności wynikające z założenia i posiadania rodziny.

To nie zniechęciło jednak do ciężkiej pracy prawniczki, która wspaniałomyślnie poświęcała się, by reprezentować nasz kraj w Niemczech, jako konsul i dyplomatka. Mieszkając za granicą dbała o swoich rodaków oraz pamięć o nich, współpracując z niemieckimi organami prawnymi. Zajmowała się między innymi kwestią uzyskania odszkodowań dla Polski i polskich obywateli pokrzywdzonych przez działalność III Rzeszy. Jej prawdziwie patriotyczna postawa została właściwie doceniona dopiero w roku 2016, kiedy Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło, poparło i zatwierdziło, przy pomocy magicznego długopisu Andrzeja Dudy jej kandydaturę na prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Nie wiedząc czemu decyzja ta wzbudziła wiele kontrowersji, tak jakby Julia Przyłębska nie była profesjonalistką w swojej dziedzinie. Co ciekawe protestowały nie tylko osoby związane ściśle z polskim prawodawstwem, ale też niezwykle licznie zwykli obywatele, którzy powiedzmy sobie szczerze, w większości nie mają pojęcia o legislacji, a część z nich uważa, że Konstytucja to odmiana imienia Konstancja. Na szczęście polski rząd, jak ma to w zwyczaju, nie ugiął się pod naciskiem plebsu i do dziś Julia Przyłębska otoczona zacnym, poważanym gronem kolegów o nie nadszarpniętej opinii przewodzi Trybunałowi Konstytucyjnemu. Na swoim koncie ma wiele sukcesów. W roku 2018 została Człowiekiem Wolności Tygodnika Sieci. Niedługo po tym, dzięki ciężkiej pracy, którą można nazwać swego rodzaju służbą Julia Przyłębska mogła sprawiedliwie przyznać sobie i całemu Trybunałowi odpowiednie nagrody w wysokości 1.6 mln złotych. Nasza bohaterka zasłynęła także niespotykaną do dziś kreatywnością w mianowaniu sędziów Trybunału. Dzięki swej nieustępliwości udało jej się umieścić przy swym boku Krystynę Pawłowicz słynącą z erudycji i znajomości zasad savoir-vivre oraz Stanisława Piotrowicza, byłego komunistycznego prokuratora. Powszechnie wiadomo bowiem, że tylko świnia nie zmiania zdania.

Julia Przyłębska jest również osobą, której po wielu latach publicznej debaty udało się zaostrzyć polskie prawo aborcyjne. Z tego powodu w pewnych kręgach mówi się o niej Julia Boska Orędowniczka Zdeformowanych Płodów i Matek Zdeprawowanych Pocieszycielka.

Możemy się tylko domyślać jakie brzemię i odpowiedzialność każdego dnia nosi na swych smukłych ramionach najwybitniejsza polska prawniczka. Na szczęście Julia Przyłębska znalazła w życiu pasję, która jest nie tylko jej odskocznią od zmartwień dnia codziennego, ale także pozwala uszczęśliwiać bliskie jej osoby. Mowa tu o gotowaniu. Szerokim echem odbił się wywiad dla niemieckiej telewizji, którego sędzina udzieliła posługując się nienagannym angielskim. Stwierdziła w nim, że kuchnia jest nieodłącznym elementem polskiej tradycji, ponieważ właśnie przy kuchennym stole Polacy uwielbiają odbywać rozmowy na najważniejsze, w tym polityczne tematy. Nawiązanie do kolorów miało z pewnością przywołać na myśl odbiorcy purpurową, nasączoną spirytusem twarz przeciętnego Polaka, rozprawiajacego nad pierogami z kapustą i grzybami o prawach LGBT. Na szczęście pominęła fakt, że tego typu “tradycyjne” obrady często kończą się rękoczynami. Sama Przyłębska przyznała, zaś że uwielbia gotować. Nie bez powodu mówi, się jednak ‘przez żołądek do serca’.

Być może znane polskie powiedzenie przytoczone powyżej należałoby zatem przekształcić ‘przez żołądek do Trybunału’?

Mamy to szczęście, że Julia Przyłębska w swej łaskawości podzieliła się na prośbę naszych czytelników kilkoma autorskimi, popisowymi przepisami kulinarnymi. Uchylając rąbka tajemnicy zdradzę, że wszystkie z nich zostały także docenione przez jej oddanego fana, samego Jarosława Kaczyńskiego. Oto one:


  1. Rosół z kaczki z przypalaną korą brzozy- obowiązkowe danie każdego niedzielnego obiadu. Jego przygotowanie wymaga sporo zachodu, ale niepowtarzalny smak rekompensuje czas spędzony w kuchni.


Składniki:

1 wypatroszona kaczka

2 litry wody

2 cebule

włoszczyzna

1 i 1/2 łyżeczki soli, 1/4 łyżeczki zmielonego pieprzu, 2 liście laurowe, 3 ziela angielskie

DUŻO LUBCZYKU

suszona kora brzozy

odrobina trotylu


Przygotowanie:


Bierzemy strzelbę, psa myśliwskiego i idziemy do lasu na polowanie. Jeśli przypadkiem postrzelimy dzika, wilka lub żubra - mówi się trudno. Uważamy tylko na ludzi, chyba, że z daleka widzimy włóczącego się w gaju lewaka. Z lasu zabieramy też ok 300 gram kory brzozy i upolowaną kaczkę, którą następnie patroszymy. Warzywa obieramy i razem z kaczką, ziołami oraz przyprawami zalewamy wodą. Gotujemy około dwóch godzin. W tym czasie odpalamy jeden z palników na naszej kuchence zaopatrzonej w płynący z Rosji gaz i przypalamy delikatnie kawałki kory. Po upływie 2h rosół przelewamy przez sito. Podajemy w głębokich talerzach i każdy z nich dekorujemy kawałkami zarumienionej kory brzozy oraz dodajemy szczyptę trotylu. Serwujemy z kluskami lub makaronem. Zapijamy kieliszeczkiem schłodzonej czystej.



2. Kebab patriotyczny. Julia Przyłębska jak każda prawdziwa Polka lubi sobie od czasu do czasu opierdolić kebaba. Dobrze wchodzi 1 listopada lub 5 grudnia (data narodzin Józefa Piłsudskiego). Najlepsze są podobno na Pradze, ale sędzina nie chciała zdradzić nam miejscówki, bo boi się kolejek. Danie to, jak przystało na autentyczną kucharkę Julia Przyłębska odpowiednio jednak modyfikuje.


Składniki:

gotowy kebs z jakiejkolwiek budy, na grubym lub cienkim

woda święcona

ogórek kiszony (2 szt na jednego kebsa)

wykałaczka, klej, biała i czerwona kartka papieru


Przygotowanie: Idziemy do kebabowni, kupujemy kebsa najlepiej z mięsem mieszanym oraz miksem sosu czosnkowego i ostrego. Jeśli mamy szczęście sosy się ze sobą nie zmieszają i stworzą piękną smugę dipu w naszych patriotycznych barwach. Idziemy z kebsikiem do domu pospiesznym krokiem, żeby nie ostygł. W domu otwieramy nasze zawiniątko (zdecydowanie łatwiej modyfikuje się kebsa otulonego w cienki placek, dlatego polecam tę opcję) i dodajemy pokrojonego w plasterki kiszonego ogórka. Julia Przyłębska bywa tolerancyjna jak może, ale jest też gorliwą katoliczką. Kebab to narodowe danie tureckiej, które opanowało świat. W knajpach serwujących ten specjał pracują najczęściej bliskowschodni imigranci. Aby móc jeść je bez wyrzutów sumienia należy przepędzić ewentualne islamskie demony. W tym celu wnętrze kebsika spryskujemy delikatnie wodą święconą. Na koniec, by wyrazić swój patriotyzm i troskę o rasowo czystą Europę wycinamy z białej i czerwonej kartki paski o długości 3 cm i szerokości 2 cm. Następnie sklejamy je ze sobą tak, by na jednym z końców możliwe było wsunięcie wykałaczki. Tak przygotowaną miniaturkę narodowej flagi wkładamy w zrepolonizowane danie kuchni tureckiej i przystępujemy do konsumpcji. Zapijamy kieliszeczkiem schłodzonej czystej.




3. Kotlet Trybunalski z Konstytucją. Ulubione danie wszystkich obecnych członków Trybunału Konstytucyjnego. Pani Julia zdradziła nam, że kiedy szykuje się długa rozprawa, dzień wcześniej przygotowuje swoją popisową potrawę i zabiera ją na wynos dla kolegów z pracy. Obrady idą wtedy zdecydowanie krócej, choć zdarza się, że dziwnym trafem wydłużeniu ulegają kolejki do toalety, co jest dość kontrowersyjne, bo oznacza, że sędziowie Trybunału dosłownie wypróżniają się Konstytucją. Pamiętajmy jednak, że wraz z kotletami podczas trawienia najważniejszy polski akt prawny ulega wchłonięciu przez jelita. Być może jest to alternatywny sposób na przyswojenie wiedzy. Nie nam oceniać.

Składniki:

500 g schabu

5 plasterków sera żółtego

1 jajko

5 łyżek bułki tartej

przyprawy: po około 1/3 płaskiej łyżeczki soli i pieprzu

5 dowolnych stron Konstytucji RP

olej do smażenia


Przygotowanie: jeśli nie mamy akurat pod ręką mrożonego mięsa z lewaka, używamy schabu świńskiego. Wychodzi na to samo. Mięso dzielimy na 5 porcji i ubijamy tłuczkiem aż kolety będą cienkie. Kotleciki posypujemy z obu stron solą i pieprzem. Następnie każdy z nich pokrywamy plasterkiem sera. Na ser kładziemy wycięty w kształcie kotleta kawałek Konstytucji. Kotlety składamy na pół i maczamy w rozbełtanym jajku. Następnie obtaczamy je w bułce tartej i smażymy na dowolnym tłuszczu. Zapijamy kieliszeczkiem schłodzonej czystej. Mniam, mniam.



4. Hot dog. Jak wielokrotnie zostało to już podkreślone w tym tekście Pani Przyłębska jest osobą niezwykle zapracowaną. Zdarza się, że w nocy dzwoni do niej zdenerwowany i wygłodzony prezes Kaczyński. Wszyscy wiemy, że głód sprawia, iż ludzie zachowują się w sposób irracjonalny i nieprzyjemny. Jeśli sędzina nie ma akurat w lodówce resztek obiadu sięga po tajemną broń - hot doga z Orlenu. Nic tak nie uspokaja prezesa jak ta patriotyczna przekąska. Co prawda danie typu fast-food kojarzyć może się w pierwszej chwili z kulturą amerykańską, na szczęście jest to także ulubiona nocna potrawa Donalda Trumpa. Aby je zdobyć potrzebujesz jedynie roweru lub sprawnego samochodu oraz pięciu złotych i stacji benzynowej Orlen w pobliżu. Mały nakład pracy, a zadowolenie wodza narodu gwarantowane.



5. Czas na deser - ulubiona słodka przekąska Jarosława Kaczyńskiego. Kocie Języczki. Podobno właśnie umiejętność przyrządzania tego skromnego poczęstunku tak zbliżyła do siebie prezesa PiS i Panią Przyłębską. Najlepiej smakują maczane w budyniu. Niezwykle ważna jest także forma podania. Składniki: 130 g masła 120 g drobnego cukru do wypieków 3 białka, z dużych jajek (120 g) 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii 130 g mąki pszennej Przygotowanie: Ucierać masło i cukier do powstania jasnej i puszystej masy maślanej. Następnie dodawać białka, jedno po drugim, ucierając do całkowitego połączenia się składników. Dodać wanilię i mąkę pszenną, zmiksować do połączenia. Przełożyć do rękawa cukierniczego ciasto. Wyciskać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia cienkie, podłużne ciasteczka o długości 8 cm. Kocie języczki piec w temperaturze 170ºC przez 12 minut. Ciasteczka podawać na zastawie okolicznościowej, udekorowane rozpuszczoną czekoladą.




5. Ploody Mary. Po sytym obiadku w niedzielne popołudnie zawsze przychodzi czas na to, co Polacy lubią najbardziej. Trzeba zalać robaka i pomóc tym wszystkim pysznościom przeistoczyć się w ekskrementy. Złośliwi powiadają, że dokładnie to samo robi obecnie Trybunał Konstytucyjny z polskim ustawodawstwem. Nie będziemy jednak nakręcać tej spirali nienawiści i przechodzimy do sedna. Ploody Mary to wariacja Julii Przyłębskiej na temat popularnego drinka na bazie wódki i soku pomidorowego.

Składniki:

40 ml wódki,

80 ml soku pomidorowego,

sól, pieprz, tabasco, lód

seler naciowy

plastikowa figurka jedenastotygodniowego płodu

Przygotowanie:

Do szklanki wrzucić kilka kostek lodu, wlać wódkę, sok pomidorowy i tabasco, dodać przyprawy, wymieszać łyżką. Można ozdobić selerem naciowym i plasterkiem limonki (jak na zdjęciu) albo po prostu podawać ze słomką. Do tak przygotowanego drinka wrzucić plastikową figurka jedenastotygodniowego płodu (dostępne na każdej parafii oraz w siedzibie Ordo luris)


Smaczengo!

160 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie